Język polski /

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

 Tadeusz Borowski
1. O co chodzi? (Idea)
Opowiadania T. Borowskiego opisują rzeczywistość nazistowskich obozów
zagłady i ich destrukcyjny wp

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

J

Julia Olesinska

3 Followers

Udostępnij

Zapisz

261

 

4/5/3

Notatka

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

Nie ma nic odpowiedniego? Sprawdź inne przedmioty.

Tadeusz Borowski 1. O co chodzi? (Idea) Opowiadania T. Borowskiego opisują rzeczywistość nazistowskich obozów zagłady i ich destrukcyjny wpływ na więźniów. Pojawia się tu postać człowieka zlagrowanego, który, chcąc przetrwać w nieludzkich warunkach, wyrzekł się uniwersalnych wartości. Siła przekazu opowiadań wzmocniona została przez prowokacyjny brak moralizującego narratora. 2. O autorze -został aresztowany i trawił do obozu Auschwitz -później trawił do obozu w Natzweiler-Dautemergen, a następnie do Dachau-Allach -jego cykle opowiadań wywołały wiele kontrowersji INFORMACJE OGÓLNE Data - „proszę państwa do gazu” 1946/7, „ludzie którzy szli" 1947 Epoka - wojna i okupacja Rodzaj - epika Gatunek - opowiadanie Geneza - kanwą opowiadań są osobiste doświadczenia Borowskiego, który przebywał w trzech obozach. STYL Głównym narratorem i zarazem bohaterem jest Tadek który opisuje rzeczywistość obozową z własnej perspektywy- człowieka zlagrowanego (obojętnego na cierpienie innych). Mówi językiem potocznym, pozbawionym emocji, często bardzo obrazowym. Borowski posłużył się literacką metodą behawioralną czyli taką która opisywała głównie zachowania bohaterów, unikając wglądów ich psychikę. CZAS AKCJI 1942-44 MIEJSCA AKCJI Obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau BOHATEROWIE Tadek- bohater i narrator. Młody mężczyzna, więzień. To z jego perspektywy przed przyglądamy się obozowemu życiu. Opowiada o nim zwyczajnym językiem naznaczonym gwarą obozową i pozbawionym emocji. Wydaje się człowiekiem, który dostosował się do zasad rządzących w lagrze. Czasami złości się na ludzi zmierzających do komór. Wbrew pozorom jednak Wszechobecna zło i bezmiaru cierpienia przytłacza go. Niekiedy odczuwa strach. Henri- Więzień, dobry kolega Tadka. Francuz. Członek Kanady, czyli...

Więcej zabawy podczas nauki z nami

Pomoc w odrabianiu zadań domowych

Dzięki funkcji zadawania pytań możesz w każdej chwili zadać pytanie i uzyskać odpowiedź od innych uczniów.

Ucz się razem z innymi

Dzięki Knowunity otrzymujesz materiały do nauki od innych w nowoczesny i wygodny sposób, aby jak najlepiej się uczyć. Tutaj uczniowie dzielą się swoją wiedzą, wymieniają się pomysłami i pomagają sobie nawzajem.

Bezpieczne i sprawdzone

Niezależnie od tego, czy chodzi o streszczenia, ćwiczenia czy notatki, Knowunity gromadzi wszystkie treści i tworzy bezpieczne środowisko nauki, do którego dziecko może mieć dostęp w dowolnym momencie.

Pobierz aplikację

Alternatywny zapis:

komanda pracującego przy rozładunku transportów kolejowych. Pragmatyczny, obojętny wobec cierpienia więźniów. Którzy są wysyłani do komór gazowych. Marsylczyk- Kolega Tadka, otyły mężczyzna o uduchowionej twarzy. Mówi, że transporty ludzi nie mogą się skończyć i zauważa, że żyją „z tego, co oni przywiozą". Esesman z notatnikiem- Młody, ogolony mężczyzna, jest spokojny, dokładny. Dba o porządek w transportach. Jasnowłosa dziewczyna- Ładna dziewczyna, która wyskoczyła z wagonu i zapytała Tadka, gdzie zostaną wywiezieni. Po chwili sama się zorientowała się, ze czeka ją śmierć w komorze. Przyjęła to ze spokojem. Symbol godności, odwagi. Mirka- Miła, pulchna dziewczyna. Blokowa w KFL-u, spotykała się z Żydem. Chciała ukryć dziecko, aby uchronić je przed śmiercią. Rudowłosa blokowa- Wysoka, ruda dziewczyna o szerokich stopach i czerwonych dłoniach. Pewnego razu nie wytrzymała i oznajmiła, że ich rodziny zostały zagazowane. Katia- Mała zgrabna dziewczyna. Pracuje w ustępie, gdzie prowadzi długie dialogi miłosne z więźniami. Żyd- Zakochany w Mirce, kupował jej świeże jajka, spędzał z nią długie godziny. STRESZCZENIE ,,Proszę państwa do gazu" Opowiadanie zaczyna się od opisu upału panującego w obozie zagłady Auschwitz- Birkenau- ,,cały obóz chodził nago". Tadek wspomina, że przeszli już odwszenie ubrania,że czas płynie wolno. Właśnie siedzą w kilku na pryczy, jedzą i rozmawiają. Wśród nich są między innymi Henry i Marsylczyk. W pewnym momencie Tadek rzuca że może już więcej nie będzie transportów do komina. Marsylczyk upomina go że mówi głupstwa i dodaje „,...ludzi nie może zabraknąć bo byśmy po zdycha li w lagrze. Wszyscy żyjemy z tego co oni przywiozą". W około kotłują się nudzę spoceni ludzie. Marsylczyk rzuca że „religia jest opium dla ludzi" i gdyby nie wiara, więźniowie już by dawno rozwalili krematoria. Robi się poruszenie, przychodzi blokowy i mówi że przyszedł transport i ludzie z Kanady mają iść do pracy. Po odprawie idą w kierunku rampy przy której odbędzie się rozładunek. Siadają na skrawkach cienia przy szynach i czekają. obserwują. Pogardliwie komentują zachowanie Greków, którzy jedzą stare nieświeże jedzenie. Nazywają ich ,,bydłem". Henri rozmawia z postem (wartownikiem), który chce mu sprzedać wodę. Dogadują się, już wcześniej robili razem takie interesy. Na rampie robi się coraz większy ruch zjeżdżają się esesmani. W końcu zza zakrętu wynurzyły się towarowe wagony. Z wnętrza wagonów wydobywają się krzyki przerażonych, umęczonych ludzi. Esesman przeciąga serią z automatu po wagonach. To ucisza więźniów. Wagony zostają otwarte. Wychodzą z nich zdezorientowani ludzie, którzy pytają, co z nimi będzie. Nikt nie umówi im prawdy. „Jest prawo obozu- wyjaśnia czytelnikom narrator- że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości". Panuje coraz większy upał wzmaga się pragnienie. Następuje odprawa transportu ze Sosnowca oraz Będzina narrator opisuje przedmioty, z którymi przyjechali ludzie. Młodzi i zdrowi idą na prawo- do lagru, do pracy (choć ostatecznie również trafią do komory gazowej). Wokół krąży karetka czerwonego Krzyża- jej zadaniem jest przewożenie gazu, którym zabija się więźniów komorze. Kanada pracuje bez wytchnienia. Pakuje ludzi do aut. wszystko to na twoje młody esesman z notatki notatnikiem w ręku. Narrator próbuje za pomocą liczb opisać ogromu zła, które czynią naziści. ,,Najkrwawsza bitwa wojny, największe zwycięstwo solidarnych i zjednoczonych Niemiec". Gdy opróżniono wagony, ospowaty esesman każe oczyścić ich wnętrza. Tam, wśród kału i pogubionych zegarków, leżą poduszone oraz podeptane martwe niemowlęta. Mają oddać ja kobietom, ale te nie chcą ich brać: kobiety z dziećmi jadą do komory gazowej. W końcu zgłasza się siwa, wysoka pani i bierze niemowlęta. Tadek jest bardzo zmęczony. Czuję się źle. mąci muszę trochę wzrok. Pyta Henri'ego:”... czy my jesteśmy ludzie dobrzy?" Czuję narastającą złość w stosunku do więźniów idących do gazu: musi przez nich być tutaj. Henri ,który w ogóle się nie przejmuje wszechobecnym cierpienie, uspokaja go. Tadek przygląda się kolejnym teraz transportom, które w końcu się kończą. Zwraca uwagę na komendantkę KFL-u, która „nienawidzi urody kobiecej nienawiścią kobiety obrzydliwej i z dającej sobie z tego sprawę". Nieprzyjemnym wzrokiem obserwuje kobiety które dostanie pod swój nadzór. anada ładuje do auta przedmioty pozostawione przez więźniów. Cały czas doskwiera upał i rozdrażniona coraz bardziej pracującym przy transportach mężczyzn. Nagle pojawia się kobieta, idzie szybko. Za nią biegnie małe dziecko. Woła za nią:” mamo" ale kobieta krzyczy, że to nie jej dziecko. Dopada ją Andrzej, marynarz z Sewstopola, powalają na ziemię i wrzuca na auto. W pewnym momencie z wagonu wyskakuje piękna, jasnowłosa dziewczyna. Rozgląda się wokół i pyta Tadka :"słuchaj słuchaj powiedz dokąd oni nas powiozą?". Tadek nie odpowiada. Dziewczyna się domyśla odpowiedzi, zaciska usta, mówi: ,,już wiem" i idzie w stronę samochodu. Ktoś chce ją zatrzymać, ale ona wbiega do jednego z samochodów. Tadek wraca do pracy. Wynosi niemowlęta, wyrzuca bagaże, dotyka trupów. I jednocześnie zaczyna odczuwać dziki strach. Przygląda się rozdzierającym obrazom. Na przykład pewnej parze, która nie chce się rozstać. Albo ludziom, który niosą dziewczynkę bez nogi i wrzucają na stos trupów. Jej los będzie straszny: „Spali się żywcem wraz z nimi". Zapada wieczór. Jest już chłodno. Chwila odpoczynku. Henri zagaduje Tadka o buty, ten odpowiada, że ma już dość. Piją kawę. Będzie jeszcze jedne transport. Tadek oznajmia, że nie pójdzie go rozładowywać: ,,Nie dam rady" mówi. Zjawia się nowy transport. Znowu przemoc, zabijanie. Tadek dotyka ręki trupa i ucieka. Skulony pod wagonem wymiotuje. Potem kładzie się na chłodnych szynach i marzy o powrocie do obozu. Kończy się praca. Tadek stwierdza: „Pare dni będzie obóz mówił o transporcie `Sosnowiec-Będzin`. Był to dobry, bogaty transport". Wracają do obozu. Noc się przejaśnia. „Z krematoriów ciągną się potężne słupy dymów i łączą się w górze z olbrzymią, czarną rzekę, która niezmiernie powoli się przewala przez niebo nad Birkenau i niknie za lasami w stronę Trzebini. Transport sosnowiecki już się pali". ,,Ludzie którzy szli" Opowiadanie zaczyna się od wzmianki o boisku do piłki nożnej. Z tyłu był drut, a zanim rampa kolejowa, dalej obóz kobiecy, na który mówiło się KFL. Nieopodal były też krematoria. „Za krematoriami lasek, którym szło się do białego domku” (czyli komory gazowej). Narrator wspomina pewien niedzielny mecz, grał na bramce. Ktoś wybił piłkę na aut, Tadek pobiegł za nią. Wtedy zobaczył że na rampie zajechał pociąg. Z wagonów zaczęli wychodzić ludzie, po czym skierowali się do lasku. Gdy pobiegł za piłkę kolejny raz- rampa była już pusta. ,,Między jednym a drugim kornerem za moimi plecami zagazowano trzy tysiące ludzi"-stwierdza. Snuje rozważania i jednocześnie zauważa, kiedy on wstawał rano, potem jadł obiad, później, wieczorem, czytał książkę i w nocy, gdy wychodził przed blok - ,,ludzie szli i szli". Do komory gazowej. Narrator przechodzi do opisu odcinka C, w blokach którego umieszczono ponad trzydzieści tysięcy kobiet. Panujące tam warunki były złe (brak bielizny, przyborów do jedynie itd.). Ale mimo tego tę część obozu nazywano ,,Perskim Dywanem"- w pogodne dni kobiety zakładały kolorowe suknie i chusteczki. Mężczyźni mieli wrażenie, ze widzą gwarny, ruchliwy, kolorowy, egzotyczny rynek. Narrator wspomina, że wszystkie istniejące tam dachy zostały pokryte przez niego i jego kolegów. Dodaje, że pomagali kobietom za zapłatę (w rozmaitej formie), a nie z dobrego serca. Wyznaje też, że wówczas poznał „oblicze tego dziwnego obozu". Kobiety błagały ich o różne przedmioty (scyzoryki, łyżki, ołówki, itp.). Blokowymi były Słowaczki, które pamiętały ponure początki KFL-u. Narrator opowiada o Mirce, tęgiej, miłej blokowej. Kochała się w pewnym Żydzie, który kupował dla niej świeże jajka. Razem spędzali dużo czasu. Któregoś razu Mirka pokazał im dziecko, które chciała ocalić przed śmiercią. Ale wtedy „Żyd położył jej rękę na ramieniu. Otrząsnęła się gwałtownie i zaczęła łkać". Tadek zareagował na to wzruszenie ramion. Narrator przywołuje tez postać innej blokowej, wysokiej, rudej dziewczyny - ,,(...) zagadywała kobiety, oby nie myślały". Któregoś razu nie wytrzymała i wykrzyknęła do nich, nieświadomych, że ich dzieci, mężowie, rodzice zostali zagazowani: „Ten dym, który widzieć nad dachami, to wcale nie z cegielni, jak wam mówią. To waszych dzieci!". Powiedziawszy to, kazała śpiewaczą kontynuować śpiewanie. Tadek przedstawia życie obozowe. Wspomina Katię, która w ustępach prowadziła dialogi miłosne z mężczyznami. Podkreśla, że cały czas ludzie szli do domów gazowych. Przytacza dialog kolegów, który dowodził im kompletnej obojętności na cierpienie skazanych na śmierć. Mówi o staruszku, który biegł w stronę komory. ,,Kradliśmy wszystko, co było pod ręką, i nieśliśmy na obóz". Przedstawia widok palących się stosów i pracujących krematoriów. Przypomina sobie różne straszne migawki. ,,Kiedyś samochodem przyjechała młoda kobieta, która nie chciała odejść od matki. Rozebrano je obie w komorze, matka poszła przodem. Człowiek, który miał prowadzić córkę, zatrzymał się, uderzony pięknością jej ciała, i w podziwie podrapał się po głowie. Kobieta na ten ludzki, prostaczy gest odprężyła się. Mężczyzna złapał ją za rękę, i nie chcąc jej powiedzieć, co się z nią stanie, zasłonił jej oczy i pod prowadził do płonącego rowu. Esesman strzelił jej w głowę, a mężczyzna pchnął do rowu. Pod koniec lata przestały przychodzić pociągi z nowymi transportami. Więźniowie początkowo czuli się pustkę ale potem się przyzwyczaili. Kończąc swoją opowieść, narrator mówi: ,, Pamięć ludzka przechowuje tylko obrazy". I dodaje że kiedy myśli o ostatnim lecie Oświęcimia przypomina sobie te dziewczynę wrzuconą do płonącego rowu i Żyda, który przychodził co wieczór, żeby kupić jajka dla Mirki.

Język polski /

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

J

Julia Olesinska

3 Followers
 

4/5/3

Notatka

Ta zawartość jest dostępna tylko w aplikacji Knowunity.

 Tadeusz Borowski
1. O co chodzi? (Idea)
Opowiadania T. Borowskiego opisują rzeczywistość nazistowskich obozów
zagłady i ich destrukcyjny wp

Otwórz aplikację

ludzie którzy szli i proszę państwa do gazu

Podobne notatki

user profile picture

8

Wojna i okupacja (1939-1945)

Know Wojna i okupacja (1939-1945)  thumbnail

281

 

4/3

M

2

Opowiadania Borowskiego

Know Opowiadania Borowskiego  thumbnail

15

 

4/2/3

user profile picture

Inny Świat

Know Inny Świat  thumbnail

1836

 

1/2/3

user profile picture

4

polska- wojna i okupacja

Know polska- wojna i okupacja thumbnail

137

 

1/2/3

Tadeusz Borowski 1. O co chodzi? (Idea) Opowiadania T. Borowskiego opisują rzeczywistość nazistowskich obozów zagłady i ich destrukcyjny wpływ na więźniów. Pojawia się tu postać człowieka zlagrowanego, który, chcąc przetrwać w nieludzkich warunkach, wyrzekł się uniwersalnych wartości. Siła przekazu opowiadań wzmocniona została przez prowokacyjny brak moralizującego narratora. 2. O autorze -został aresztowany i trawił do obozu Auschwitz -później trawił do obozu w Natzweiler-Dautemergen, a następnie do Dachau-Allach -jego cykle opowiadań wywołały wiele kontrowersji INFORMACJE OGÓLNE Data - „proszę państwa do gazu” 1946/7, „ludzie którzy szli" 1947 Epoka - wojna i okupacja Rodzaj - epika Gatunek - opowiadanie Geneza - kanwą opowiadań są osobiste doświadczenia Borowskiego, który przebywał w trzech obozach. STYL Głównym narratorem i zarazem bohaterem jest Tadek który opisuje rzeczywistość obozową z własnej perspektywy- człowieka zlagrowanego (obojętnego na cierpienie innych). Mówi językiem potocznym, pozbawionym emocji, często bardzo obrazowym. Borowski posłużył się literacką metodą behawioralną czyli taką która opisywała głównie zachowania bohaterów, unikając wglądów ich psychikę. CZAS AKCJI 1942-44 MIEJSCA AKCJI Obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau BOHATEROWIE Tadek- bohater i narrator. Młody mężczyzna, więzień. To z jego perspektywy przed przyglądamy się obozowemu życiu. Opowiada o nim zwyczajnym językiem naznaczonym gwarą obozową i pozbawionym emocji. Wydaje się człowiekiem, który dostosował się do zasad rządzących w lagrze. Czasami złości się na ludzi zmierzających do komór. Wbrew pozorom jednak Wszechobecna zło i bezmiaru cierpienia przytłacza go. Niekiedy odczuwa strach. Henri- Więzień, dobry kolega Tadka. Francuz. Członek Kanady, czyli...

Nie ma nic odpowiedniego? Sprawdź inne przedmioty.

Więcej zabawy podczas nauki z nami

Pomoc w odrabianiu zadań domowych

Dzięki funkcji zadawania pytań możesz w każdej chwili zadać pytanie i uzyskać odpowiedź od innych uczniów.

Ucz się razem z innymi

Dzięki Knowunity otrzymujesz materiały do nauki od innych w nowoczesny i wygodny sposób, aby jak najlepiej się uczyć. Tutaj uczniowie dzielą się swoją wiedzą, wymieniają się pomysłami i pomagają sobie nawzajem.

Bezpieczne i sprawdzone

Niezależnie od tego, czy chodzi o streszczenia, ćwiczenia czy notatki, Knowunity gromadzi wszystkie treści i tworzy bezpieczne środowisko nauki, do którego dziecko może mieć dostęp w dowolnym momencie.

Pobierz aplikację

Knowunity

Dziel się wiedzą

Otwórz aplikację

Alternatywny zapis:

komanda pracującego przy rozładunku transportów kolejowych. Pragmatyczny, obojętny wobec cierpienia więźniów. Którzy są wysyłani do komór gazowych. Marsylczyk- Kolega Tadka, otyły mężczyzna o uduchowionej twarzy. Mówi, że transporty ludzi nie mogą się skończyć i zauważa, że żyją „z tego, co oni przywiozą". Esesman z notatnikiem- Młody, ogolony mężczyzna, jest spokojny, dokładny. Dba o porządek w transportach. Jasnowłosa dziewczyna- Ładna dziewczyna, która wyskoczyła z wagonu i zapytała Tadka, gdzie zostaną wywiezieni. Po chwili sama się zorientowała się, ze czeka ją śmierć w komorze. Przyjęła to ze spokojem. Symbol godności, odwagi. Mirka- Miła, pulchna dziewczyna. Blokowa w KFL-u, spotykała się z Żydem. Chciała ukryć dziecko, aby uchronić je przed śmiercią. Rudowłosa blokowa- Wysoka, ruda dziewczyna o szerokich stopach i czerwonych dłoniach. Pewnego razu nie wytrzymała i oznajmiła, że ich rodziny zostały zagazowane. Katia- Mała zgrabna dziewczyna. Pracuje w ustępie, gdzie prowadzi długie dialogi miłosne z więźniami. Żyd- Zakochany w Mirce, kupował jej świeże jajka, spędzał z nią długie godziny. STRESZCZENIE ,,Proszę państwa do gazu" Opowiadanie zaczyna się od opisu upału panującego w obozie zagłady Auschwitz- Birkenau- ,,cały obóz chodził nago". Tadek wspomina, że przeszli już odwszenie ubrania,że czas płynie wolno. Właśnie siedzą w kilku na pryczy, jedzą i rozmawiają. Wśród nich są między innymi Henry i Marsylczyk. W pewnym momencie Tadek rzuca że może już więcej nie będzie transportów do komina. Marsylczyk upomina go że mówi głupstwa i dodaje „,...ludzi nie może zabraknąć bo byśmy po zdycha li w lagrze. Wszyscy żyjemy z tego co oni przywiozą". W około kotłują się nudzę spoceni ludzie. Marsylczyk rzuca że „religia jest opium dla ludzi" i gdyby nie wiara, więźniowie już by dawno rozwalili krematoria. Robi się poruszenie, przychodzi blokowy i mówi że przyszedł transport i ludzie z Kanady mają iść do pracy. Po odprawie idą w kierunku rampy przy której odbędzie się rozładunek. Siadają na skrawkach cienia przy szynach i czekają. obserwują. Pogardliwie komentują zachowanie Greków, którzy jedzą stare nieświeże jedzenie. Nazywają ich ,,bydłem". Henri rozmawia z postem (wartownikiem), który chce mu sprzedać wodę. Dogadują się, już wcześniej robili razem takie interesy. Na rampie robi się coraz większy ruch zjeżdżają się esesmani. W końcu zza zakrętu wynurzyły się towarowe wagony. Z wnętrza wagonów wydobywają się krzyki przerażonych, umęczonych ludzi. Esesman przeciąga serią z automatu po wagonach. To ucisza więźniów. Wagony zostają otwarte. Wychodzą z nich zdezorientowani ludzie, którzy pytają, co z nimi będzie. Nikt nie umówi im prawdy. „Jest prawo obozu- wyjaśnia czytelnikom narrator- że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości". Panuje coraz większy upał wzmaga się pragnienie. Następuje odprawa transportu ze Sosnowca oraz Będzina narrator opisuje przedmioty, z którymi przyjechali ludzie. Młodzi i zdrowi idą na prawo- do lagru, do pracy (choć ostatecznie również trafią do komory gazowej). Wokół krąży karetka czerwonego Krzyża- jej zadaniem jest przewożenie gazu, którym zabija się więźniów komorze. Kanada pracuje bez wytchnienia. Pakuje ludzi do aut. wszystko to na twoje młody esesman z notatki notatnikiem w ręku. Narrator próbuje za pomocą liczb opisać ogromu zła, które czynią naziści. ,,Najkrwawsza bitwa wojny, największe zwycięstwo solidarnych i zjednoczonych Niemiec". Gdy opróżniono wagony, ospowaty esesman każe oczyścić ich wnętrza. Tam, wśród kału i pogubionych zegarków, leżą poduszone oraz podeptane martwe niemowlęta. Mają oddać ja kobietom, ale te nie chcą ich brać: kobiety z dziećmi jadą do komory gazowej. W końcu zgłasza się siwa, wysoka pani i bierze niemowlęta. Tadek jest bardzo zmęczony. Czuję się źle. mąci muszę trochę wzrok. Pyta Henri'ego:”... czy my jesteśmy ludzie dobrzy?" Czuję narastającą złość w stosunku do więźniów idących do gazu: musi przez nich być tutaj. Henri ,który w ogóle się nie przejmuje wszechobecnym cierpienie, uspokaja go. Tadek przygląda się kolejnym teraz transportom, które w końcu się kończą. Zwraca uwagę na komendantkę KFL-u, która „nienawidzi urody kobiecej nienawiścią kobiety obrzydliwej i z dającej sobie z tego sprawę". Nieprzyjemnym wzrokiem obserwuje kobiety które dostanie pod swój nadzór. anada ładuje do auta przedmioty pozostawione przez więźniów. Cały czas doskwiera upał i rozdrażniona coraz bardziej pracującym przy transportach mężczyzn. Nagle pojawia się kobieta, idzie szybko. Za nią biegnie małe dziecko. Woła za nią:” mamo" ale kobieta krzyczy, że to nie jej dziecko. Dopada ją Andrzej, marynarz z Sewstopola, powalają na ziemię i wrzuca na auto. W pewnym momencie z wagonu wyskakuje piękna, jasnowłosa dziewczyna. Rozgląda się wokół i pyta Tadka :"słuchaj słuchaj powiedz dokąd oni nas powiozą?". Tadek nie odpowiada. Dziewczyna się domyśla odpowiedzi, zaciska usta, mówi: ,,już wiem" i idzie w stronę samochodu. Ktoś chce ją zatrzymać, ale ona wbiega do jednego z samochodów. Tadek wraca do pracy. Wynosi niemowlęta, wyrzuca bagaże, dotyka trupów. I jednocześnie zaczyna odczuwać dziki strach. Przygląda się rozdzierającym obrazom. Na przykład pewnej parze, która nie chce się rozstać. Albo ludziom, który niosą dziewczynkę bez nogi i wrzucają na stos trupów. Jej los będzie straszny: „Spali się żywcem wraz z nimi". Zapada wieczór. Jest już chłodno. Chwila odpoczynku. Henri zagaduje Tadka o buty, ten odpowiada, że ma już dość. Piją kawę. Będzie jeszcze jedne transport. Tadek oznajmia, że nie pójdzie go rozładowywać: ,,Nie dam rady" mówi. Zjawia się nowy transport. Znowu przemoc, zabijanie. Tadek dotyka ręki trupa i ucieka. Skulony pod wagonem wymiotuje. Potem kładzie się na chłodnych szynach i marzy o powrocie do obozu. Kończy się praca. Tadek stwierdza: „Pare dni będzie obóz mówił o transporcie `Sosnowiec-Będzin`. Był to dobry, bogaty transport". Wracają do obozu. Noc się przejaśnia. „Z krematoriów ciągną się potężne słupy dymów i łączą się w górze z olbrzymią, czarną rzekę, która niezmiernie powoli się przewala przez niebo nad Birkenau i niknie za lasami w stronę Trzebini. Transport sosnowiecki już się pali". ,,Ludzie którzy szli" Opowiadanie zaczyna się od wzmianki o boisku do piłki nożnej. Z tyłu był drut, a zanim rampa kolejowa, dalej obóz kobiecy, na który mówiło się KFL. Nieopodal były też krematoria. „Za krematoriami lasek, którym szło się do białego domku” (czyli komory gazowej). Narrator wspomina pewien niedzielny mecz, grał na bramce. Ktoś wybił piłkę na aut, Tadek pobiegł za nią. Wtedy zobaczył że na rampie zajechał pociąg. Z wagonów zaczęli wychodzić ludzie, po czym skierowali się do lasku. Gdy pobiegł za piłkę kolejny raz- rampa była już pusta. ,,Między jednym a drugim kornerem za moimi plecami zagazowano trzy tysiące ludzi"-stwierdza. Snuje rozważania i jednocześnie zauważa, kiedy on wstawał rano, potem jadł obiad, później, wieczorem, czytał książkę i w nocy, gdy wychodził przed blok - ,,ludzie szli i szli". Do komory gazowej. Narrator przechodzi do opisu odcinka C, w blokach którego umieszczono ponad trzydzieści tysięcy kobiet. Panujące tam warunki były złe (brak bielizny, przyborów do jedynie itd.). Ale mimo tego tę część obozu nazywano ,,Perskim Dywanem"- w pogodne dni kobiety zakładały kolorowe suknie i chusteczki. Mężczyźni mieli wrażenie, ze widzą gwarny, ruchliwy, kolorowy, egzotyczny rynek. Narrator wspomina, że wszystkie istniejące tam dachy zostały pokryte przez niego i jego kolegów. Dodaje, że pomagali kobietom za zapłatę (w rozmaitej formie), a nie z dobrego serca. Wyznaje też, że wówczas poznał „oblicze tego dziwnego obozu". Kobiety błagały ich o różne przedmioty (scyzoryki, łyżki, ołówki, itp.). Blokowymi były Słowaczki, które pamiętały ponure początki KFL-u. Narrator opowiada o Mirce, tęgiej, miłej blokowej. Kochała się w pewnym Żydzie, który kupował dla niej świeże jajka. Razem spędzali dużo czasu. Któregoś razu Mirka pokazał im dziecko, które chciała ocalić przed śmiercią. Ale wtedy „Żyd położył jej rękę na ramieniu. Otrząsnęła się gwałtownie i zaczęła łkać". Tadek zareagował na to wzruszenie ramion. Narrator przywołuje tez postać innej blokowej, wysokiej, rudej dziewczyny - ,,(...) zagadywała kobiety, oby nie myślały". Któregoś razu nie wytrzymała i wykrzyknęła do nich, nieświadomych, że ich dzieci, mężowie, rodzice zostali zagazowani: „Ten dym, który widzieć nad dachami, to wcale nie z cegielni, jak wam mówią. To waszych dzieci!". Powiedziawszy to, kazała śpiewaczą kontynuować śpiewanie. Tadek przedstawia życie obozowe. Wspomina Katię, która w ustępach prowadziła dialogi miłosne z mężczyznami. Podkreśla, że cały czas ludzie szli do domów gazowych. Przytacza dialog kolegów, który dowodził im kompletnej obojętności na cierpienie skazanych na śmierć. Mówi o staruszku, który biegł w stronę komory. ,,Kradliśmy wszystko, co było pod ręką, i nieśliśmy na obóz". Przedstawia widok palących się stosów i pracujących krematoriów. Przypomina sobie różne straszne migawki. ,,Kiedyś samochodem przyjechała młoda kobieta, która nie chciała odejść od matki. Rozebrano je obie w komorze, matka poszła przodem. Człowiek, który miał prowadzić córkę, zatrzymał się, uderzony pięknością jej ciała, i w podziwie podrapał się po głowie. Kobieta na ten ludzki, prostaczy gest odprężyła się. Mężczyzna złapał ją za rękę, i nie chcąc jej powiedzieć, co się z nią stanie, zasłonił jej oczy i pod prowadził do płonącego rowu. Esesman strzelił jej w głowę, a mężczyzna pchnął do rowu. Pod koniec lata przestały przychodzić pociągi z nowymi transportami. Więźniowie początkowo czuli się pustkę ale potem się przyzwyczaili. Kończąc swoją opowieść, narrator mówi: ,, Pamięć ludzka przechowuje tylko obrazy". I dodaje że kiedy myśli o ostatnim lecie Oświęcimia przypomina sobie te dziewczynę wrzuconą do płonącego rowu i Żyda, który przychodził co wieczór, żeby kupić jajka dla Mirki.