Finał i symboliczne znaczenie
W ostatniej części powieści bohater przygotowuje się do aktu samospalenia. Jego wędrówka nabiera charakteru symbolicznego - żegna się z ważnymi dla niego osobami, odwiedza ogródki działkowe, gdzie spotyka wszystkie kobiety swojego życia, a także alkoholika Jana, który nawet nie odpowiada na jego pożegnanie.
Tadzio, który okazuje się partyjnym konfidentem, porównuje wędrówkę bohatera do drogi krzyżowej i obiecuje spisać jego historię. Ten religijny motyw nadaje planowanemu samospaleniu wymiar ofiary, choć jej sens pozostaje niejednoznaczny. Bohater do końca rozważa celowość i znaczenie swojego czynu.
Pod Pałacem Kultury zbiera się grupa poznanych przez bohatera osób. Otrzymuje zastrzyk znieczulający, żegna go płacząca Nadieżda, a reżyser Bułat czeka, by zarejestrować zdarzenie. Powieść kończy się, gdy bohater z niebieskim kanistrem powoli wchodzi na schody Sali Kongresowej.
Otwarte zakończenie pozostawia czytelnikowi przestrzeń do interpretacji - nie wiemy, czy bohater rzeczywiście dokonał samospalenia, ani jaki skutek wywarłby ten akt. Konwicki sugeruje, że w absurdalnym systemie totalitarnym nawet najbardziej dramatyczny gest oporu może zostać wchłonięty przez propagandę lub zamieniony w spektakl.
Kluczowa refleksja! Finał powieści stawia pytanie o sens ofiary jednostki w systemie, który potrafi zawłaszczyć i zniekształcić każdy akt buntu. Czy samospalenie bohatera byłoby prawdziwym protestem, czy tylko kolejnym elementem groteskowego teatru PRL-owskiej rzeczywistości?