Polowanie i polityka w Soplicowie
Nowy dzień w Soplicowie rozpoczyna się od przygotowań do polowania na niedźwiedzia. Wszyscy są już na nogach, tylko Tadeusz jeszcze śpi. Budzi go Zosia pukająca w okiennice - wtedy właśnie uświadamia sobie, że dziewczyna, którą widział pierwszego dnia, to nie Telimena. Zawstydzony szybko dołącza do myśliwych.
Równocześnie w karczmie Jankiela ksiądz Robak prowadzi polityczną agitację. Zachęca szlachtę do walki przeciwko Rosjanom i wychwala wojska Napoleona. Częstuje wszystkich tabaką z Jasnej Góry, używając metafory o "czyszczeniu domu ze śmieci", co odnosi się do wyzwolenia Litwy spod rosyjskiej okupacji.
W lesie Wojski opisuje tajemniczy matecznik - miejsce niedostępne dla człowieka, będące schronieniem i cmentarzyskiem dla zwierząt. Podczas polowania Wojski nasłuchuje niedźwiedzia, ale szlachta nie słucha jego poleceń i zaczyna chaotycznie strzelać. Rozwścieczone zwierzę atakuje Tadeusza i Hrabiego, którzy wspólnie bronią się jednym oszczepem.
Warto zapamiętać! Wspólna obrona przed niedźwiedziem to symboliczny moment pojednania Tadeusza i Hrabiego, którzy wcześniej byli rywalami.
Polowanie kończy się koncertem Wojskiego na rogu, a spór o to, kto zabił niedźwiedzia, rozstrzyga ksiądz Robak, przyznając zwycięstwo broni Gerwazego.